sobota, 26 kwietnia 2014

Wróciłam ;D

Tak sobie do Was piszę o 23:26 z myślą o tym, że za 34 minutki skończę 13 lat ♥ Wow... To już 13, a w moim życiu wydarzyło się tak wiele rzeczy :)
 Może coś o wczorajszym dniu? Powiem tak... HUBERT wie. Tak, o TYM. O liście itd... Jego reakcja... Hmm..? Nwm :( W poniedziałek prawdopodobnie czeka mnie bardzi poważna rozmowa z nim. To mnie nie ominie. Tak poza tym, muszę mu wytłumaczyć to wszystko. Jestem mu to winna. Chwila, w której przez mały moment rozmawialiśmy była magiczna <3 Mam nadzieję, że będzie dobrze...
 Wczoraj i dziś byłu u mnie najki - Julia (Jędrzysław) i Daria (Antonio). A ja? STEFAN XD Wracając... Spędziłyśmy czas extra !!! Kocham moje najki :*
♥Maraton serialu o polskiej mafii xD
♥Bieganie po boisku podczas burzy i deszczu
♥Całodniowe pisanie głupich tekstów
♥Przekształcanie głosów przy oglądaniu serialu...
 Hah :D U nas to norma :*
 Wieeecie? Życzę sobie, żeby teraz wszystko się ułożyło... Papapa :*

Ally ♥

wtorek, 25 marca 2014

Ja nmg -,-

 Wczoraj miałam kolejną szansę na to, by wyznać mu prawdę. Szłam za nim dosyć duży kawałek drogi, byliśmy sami, a ja? NIC. Bo oczywiście "ukochana Alusia" się bała. Jak zwykle! Jeśli dziś mu nie powiem, to chyba nie wytrzymam... Ta sytuacja mnie już wykańcza. Dziś znów może za nim pójdziemy, ale będzie inaczej. Nie mogę się poddać, bo zbyt bardzo go kocham, żeby to zrobić. Za daleko już zaszłam. Tak poza tym, on już widział jaka jestem naprawdę, więc mam wielkie szanse. Julia powiedziała, że gdy wczoraj byłam przy tablicy, on uśmiechał się, patrząc na mnie. Trochę tak, jakby w tamtej chwili myślał sobie: "Jestem wtajemniczony. Wiem, że potrafi się wyluzować i normalnie bawić...". Nwm co myśleć.
 A tak poza tym to...
           Halo?! Jest tu ktoś???

sobota, 22 marca 2014

Witaaajcie :*

Hej Wam :))


No więc powiem tak – ten tydzień był dosyć dziwny. Opowiem od samego początku, bo tylko tak (być może) uda się Wam to zrozumieć.
Zaczęło się w piątek tydzień temu. Nocowałam u BFF, bo byłyśmy po Dniu Otwartym w naszej podstawówce (rozdawałyśmy dzieciom lizaki i balony, choć bardziej zainteresowani byli ludzie z naszej klasy :** ). Siedziałyśmy u niej w pokoju, przeglądałyśmy Face'a itd, a później dowiedziała się o czymś głupim... To było niezbyt miłe, ale nie chcę o tym gadać. Najlepiej byłoby mi o tym zapomnieć. Najgorsze jest to, że się nie da, bo za każdym razem, gdy wydaje mi się, że jest okay, to dalej wszystko się wali! Tak czy inaczej Jula powiedziała, że to już czas na to, by powiedzieć "Hubertowi" o tym, że napisałam ten list. Zaprzeczyłam i wgl to było dla mnie okropne! Jak mogłabym zrobić to AKURAT TERAZ, kiedy udało mi się z powrotem z nim w miarę normalnie komunikować po całej sytuacji z zaproszeniem na lodowisko... No ale następnego dnia uznałam, że ma rację. Czas na to, by się dowiedział. Tak więc...
W poniedziałek po lekcjach szybko pobiegłam do szatni. Przebierałam się tak szybko jak nigdy. Kiedy byłam już gotowa, wbiegła ledwo ubrana Julia, krzycząc: "Już wyszedł!". Wybiegłyśmy ze szkoły. Co było dalej? Szłyśmy za nim! O ja.. To było niesamowite. Serce waliło mi jak szalone. On szedł sobie z telefonem, a ja nie wiedziałam jak zwrócić na siebie uwagę, więc... zaczęłam krzyczeć, piszczeć i wgl... A on? NIC!!! w sumie nie dziwię mu się, bo jak teraz o tym pomyślę, to faktycznie to było głupie. W pewnym momenice zniknął nam z oczu. Prawie zaczęłam płakać, kiedy nagle zobaczyłam, że znów idzie w naszą stronę!!! Hahahah... Spotkaliśmy się na przystanku Julii. Nie odezwał się ani razu. Po prostu przeszedł, robiąc mi różki, a Julka...
-Ej, ona musi ci o czymś powiedzieć.
Ale się nie zatrzymał. A szkoda... Tak czy inaczej, ja popełniłam błąd. Miałam szansę, ale jej nie wykorzystałam. Następnego dnia też go spotkałyśmy, tym razem przez przypadek. Odezwał się, ale...
-Dlaczego się tak wydzieracie?
Hah! Odezwał się "aniołek". No nie no, nmg, kolejna stara babcia z przystanku. Tym razem taka śliczna: z brązowymi lokami, zielonymi oczkami i cool czapeczce :)) <3
Środa – NIC.
Czwartek – NIC.
Piątek – Powiem tak – biegłam tak szybko jak nigdy. Nawet nie wiedziałam, że to potrafię. Jednak i tak mi się nie udało :(( Nie zdążyłam, bo Julia dzwoniła do mamy, a ja pobiegłam tam, kiedy skończyła. To było wczoraj. Teraz boli mnie gardło ;// Trudno, dla niego było warto. A w ten poniedziałek powiem mu o wszystkim. Kocham go.
W środę pani na polskim (pozdrawiam moją ukochaną i najlepszą polonistkę na świecie!!! :** ) tłumaczyła nam przysłowie: "Z wielkiej chmury mały deszcz". Czasem wyolbrzymiamy sobie problemy, myślimy, że coś pójdzie źle, ktoś nas wyśmieje, a tak naprawdę okazuje się, że jest wporządku. Pomyślałam wtedy o sytuacji z tajemnicą o liście. Hmm... Powiedział, że podchodzi do tego poważnie, traktuje mnie inaczej (dobra, z tym się zgodzę, mam swoje powody), nic do mnie nie ma... Dlaczego miałby zareagować jakoś źle? Nie boję się tego, że mnie znienawidzi, bo taki nie jest. Po prostu nie chcę, żeby mnie wyśmiał, boję się tych głupich żartów jego kolegów, wszystkich głupich postów na FB... Ale jeśli mam być szczera – to będzie świadczyło tylko i wyłącznie o nim. Dziewczyny z mojej klasy staną po mojej stronie (tak myślę), bo on ma wyrobioną opinię ze strony dziewczyn... ;// Tak czy inaczej, ja wiem, że on jest inny. A nawet jeśli nie, to ja go kocham takim, jakim jest! <33
Wiem, że dawno nie pisałam, ale prawdopodobnie tak już będzie, bo chodzę do szkoły, do tego za tydzień we wtorek piszę Test Kompetencji... Jejku, jak ja się boję ;/// Trzymajcie za mnie kciuki :))


Ala <3

wtorek, 18 marca 2014

CZ. IV

 Wyszliśmy z basenu i wtedy chłopcy zaproponowali, abyśmy rozpalili  ognisko i posiedzieli przed nim. Był to bardzo dobry pomysł - było już ciemno i możnabyło zobaczyć piękne gwiazdy oraz księżyc, który był w pełni.
 Usiedliśmy na ziemi otaczając ogień. Każda dziewczyna siedziała przytulona do swojego ukochanego. Czułam się dziwnie i Niall chyba to wyczuł, bo usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Nadal wszyscy byliśmy mokrzy, tym bardziej, że po wyjściu z wody od razu przeszliśmy na tylnią część podwórka, gdzie mogliśmy rozpalić ogień.
 Po kilkilu minutach oczy same zaczęły mi się zamykać. W pewnym momencie nie mogłam już nad nimi zapanować i zwyczajnie się zamknęły. Wtedy moja głowa opadła na kolana Niall'a. Nie usnęłam jeszcze i słyszałam wszystko, co działo się wokół mnie, lecz byłam tak zmęczona, że nie miałam siły się podnieść. Trochę to niemiłe, ale zwyczajnie udawałam, że śpię. Poczułam dłoń, która zaczęła głaskać mnie lekko po głowie. Był to sam Horan.
-Śpij, Księżniczko - powiedział cicho.
-Fajna jest ta Alice - odezwała się Kendall. Zrobiło mi się miło. - Taka sympatyczna i w ogóle...
-Nom, dobrze, że na nią trafiliście chłopcy. - odparła Perrie, po czym dodała z entuzjazmem - Niall, może to TA JEDYNA.
 Poczułam, że Irlandczyk zaczął bawić się nerwowo moimi mokrymi włosami. Po chwili zabrzmiała jego odpowiedź.
-Sorry, ale możecie w końcu przestać? Dlaczego wtrącacie się do mojego życia?
-Nieprawda...
-Prawda...! Skąd w ogóle wiecie, że chcę z nią być? Nawet jej nie znam... - krzyknął, lecz w porę uspokoił się. Ta rozmowa była dosyć nieprzyjemna. Rozumiałam jego oburzenie.

-Przepraszam was... - powiedział zawstydzony.
-Niall, jest spoko - odezwała się Sophia miłym głosem - Masz rację. Nie powinnyśmy się wtrącać.
-A ja nie powinienem się do was wydzierać...
-Czyli jest spoko! - usłyszałam uradowany głos Louis'a i tutaj urwała mi się taśma, bo usnęłam.
 Kiedy się obudziłam, panowała ciemność. Czułam się tak, jakbym jechała pociągiem lub autobusem, bo tak mną targało. Uświadomiłam sobie, że jestem w ramionach Niall'a, który niesie mnie na górę. Od razu zamknęłam oczy, by nie zauważył, że nie śpię. Słodkie, nie chciał mnie obudzić i niósł mnie w swoich ramionach do mojego pokoju.
 Położył mnie delikatnie, przykrył kocem, po czym wychodząc powiedział:
-Śpij dobrze, Księżniczko... - po tych słowach drzwi się zamknęły, a ja znów spokojnie usnęłam.
                   ***
 Wstałam i usłyszałam krzyki. Od razu podeszłam do okna. O nie, mogłam się tego spodziewać - były to fanki chłopców. Piszczały jak oszalałe i ich ochroniarz ledwo sobie radził z zamknięciem bramy. Zbiegłam na dół i zobaczyłam Niall'a oraz Harry'ego. Styles chodził nerwowo w kółko, a Horan siedział przy stole z głową schowaną w rękach.
-Co się dzieje? - spytałam poddenerwowana.
-Ktoś powiadomił wszystkich na Twitterze, gdzie znajduje się willa One Direction! - krzyknął zły Harry. Chyba nie myśleli, że...
-Ale to nie byłam ja...
-Alice, tylko ty o tym wiedziałaś. Zaufaliśmy ci, pomogliśmy, a ty...
-Harry! Nie jestem taka! - w końcu popłakałam się. - Dlaczego mi nie wierzycie?!
  Po tych słowach w salonie pojawił się Louis. Miał w rękach dwie wielkie walizki.
-Louis...? - zaczęłam, ocierając łzy. One jednak nadal spływały po moich policzkach. - Po co ci są te walizki...?
-W tym domu nie mogę ufać nikomu. One Direction się rozwiązuje. - odpowiedział, po czym wyszedł. Harry spojrzał na mnie jak na największego wroga i zrobił to samo. Zostałam tylko z Niall'em. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam płakać. Nie mogłam uwierzyć...
                       ***
TIT-TIT!
Uhh... To był tylko sen! Jaka ulga...! Dostałam sms'a. Był od mojej przyjaciółki - Asi.

ASIA:Hej Alu :)) Jak ci się podoba hotel i cała magia Londynu? Miałaś się odezwać ;D
JA:Jest super :* Ale nie mogę narazie gadać. Buziaki! :**

 Nie mogłam jej powiedzieć, gdzie jestem. Po pierwsze - nie uwierzyłaby. Po drugie - ten sen był okropny! Nie mogłam ryzykować.
 Zeszłam na dół.
 W salonie siedział Zayn, który oglądał telewizję.

-Hej - przywitałam się i usiadłam obok niego.
-Cześć. Jak się spało? - spytał, po czym wstał i podszedł do małej lodówki. "Hmm... Ale z nich spryciarze! Nie ma to jak lodówka zaraz przy kanapie i telewizorze", pomyślałam, uśmiechając się do siebie i otrzymałam od niego butelkę wody.
-Dzięki. Spało mi się nawet spoko. Ale mi głupio, bo wczoraj tak szybko odpadłam. Nawet nie pożegnałam się z dziewczynami...
-E tam, same zwróciły uwagę na to, że byłaś zmęczona. Miałś ciężki dzień i tyle.
-Taa... - odpowiedziałam, biorąc łyk wody. - A gdzie reszta chłopaków?
 Malik zastanowił się, po czym wyłożył się z powrotem na kanapie i zaczął wyliczać.
-Liam i Louis są w pokoju na górze i grają na konsoli, Harry poszedł do fryzjera czy coś tam, a Niall w pokoju z instrumentami.
-Macie tu pokój z instrumentami?! - zapytałam z radością.
-Tak. Jeśli chcesz, to idź tam. Grasz na czymś?
-Na gitarze, pianinie, perkusji... - zaczęłam wyliczać i wtedy Zayn machnął palcem na górę.
-Drugi pokój po lewej.
-Dzięki...!

 Pobiegłam we wskazane miejsce. Tuż przed drzwiami usłyszałam małe przekleństwa wypowiadane przez Niall'a. Zachciało mi się śmiać, ale powstrzymałam się i weszłam do środka.
 Pokój był wspaniały! Pomalowane na biało pomieszczenie, wszędzie stały instrumenty, na półkach były poukładane teksty i zeszyty z nutami.

-Hejka - powiedziałam, a on uśmiechnął się - Co robisz?
-Próbuję coś napisać... - odparł, odkładając gitarę - Ale chyba nie wychodzi...
-Piszesz, bo musisz?
-Można powiedzieć...
-Więc tego nie rób. - powiedziałam, a on zrobił dziwną minę - Wieez, zazwyczaj powinno pisać się piosenki, gdy coś się czuje. Np... hmm... jest się zakochanym.
-Zakochanym? - zaśmiał się miło, a ja przytaknęłam.
-Mogę coś zagrać?
-Pewnie.

 Zaczęłam przygrywać jakieś melodie, a Niall zaczął zgadywać, jaka to piosenka. Bawiłam się przy tym świetnie! Lubiłam Horana. Oprócz tego, że lubił się wygłupiać, to dało się z nim nprmalnie porozmawiać. A ja? Ja chyba... coś czułam do niego?

wtorek, 11 marca 2014

W końcu wrócił. ♥ 
Niby tylko trzy tygodnie, ale jednak długo. Teraz zaczynam nowy etap w moim życiu. Nie ma sensu co chwilę przez niego płakać albo udawać przed nim kogoś kim tak naprawdę nie jestem. To nie wyjdzie i tyle. 
 Co czułam, gdy go zobaczyłam? 
Jeej... To jest takie dziwne uczucie, którego nie potrafię opisać. Pisaliśmy próbny Test Kompetencji na pierwszej lekcji i on wpadł w ostatniej chwili. Moje serce zaczęło bić mocniej, a ja uśmiechałam się sama do siebie. Mkałam ochotę podbiec do niego i przytulić z całej siły. ♥
 Tak bardzo się zmienił... Kocham ♥

czwartek, 6 marca 2014

  Hej Wam :**
Jak tam? U mnie szkoła, Hubert, szkoła i...hmm... HUBERT :((
Tęsknię, ale muszę wytrzymać do tego głupiego poniedziałku. Nie wytrzymam. On nawet nie wie, że ja tak cholernie tęsknię. Jeszcze wczoraj zrobiłam przez to coś głupiego. Najgorsze jest to, że to zaczyna uzależniaç jak... jak jakiś narkotyk. Myślę teraz tylko o tym.
 Te wszystkie błędy... Wszyscy zganiają wszystko na niego. Ale dlaczego?! To moja wina. To ja próbowałam mieszać się w jego życie, gdy on miał mnie tylko i wyłącznie za koleżankę...

wtorek, 4 marca 2014

Jakoś żyję :))

 Tak, szkoła. "Hubert" jest na białej szkole, ale ja to wytrzymam. Chyba nawet lepiej jest mi kiedy na niego nie patrzę i wiem, że się nie odzywa tylko dlatego, że go nie ma.
 Looofciam Cię, Misiu i nmg się doczekać Twojego powrotu! :* ♥
 Co jeszcze?


SZKOOOOOOOOOOOŁA ;C

piątek, 28 lutego 2014

To był jej pierwszy dzień w nowej szkole.
Była tak zestresowana, że gdyby nie stara przyjaciółka, w życiu nie dałaby rady.
Wtedy powiedziała: "A to jest mój chłopak..."
Wskazała na przystojniaka ze słuchawkami na uszach. 
Stał wśród swoich kumpli.
Co ONA czuła?
Nic. Kompletnie nic. 
Była szczęśliwa z powodu związku przyjaciółki.
Minęło kilka miesięcy. 
Jej przyjaciółka zerwała z chłopakiem.
Co poczuła?
Poczuła, że jest beznadziejną przyjaciółką.
Zakochała się w nim...
Były jej urodziny. 
Siedziała wśród dwóch przyjaciółek.
Wtedy wyznała jej prawdę: zakochała się w jej byłym.
Reakcja? 
Była zbyt spokojna i to ją zabolało...
Miesiące mijały. Przyjaciółki oddaliły się od siebie.
Listopad.
Wszystko się zmieniło.
Chłopak, który nie zwracał na nią uwagi, w końcu zaczął ją zauważać.
Styczeń - znów wszystko zepsute.
A teraz?
Teraz siedzi z wyrzutami sumienia.
Popełniła kilka błędów.
Zastanawia się co by było, gdyby... 
Po co pozwoliła, by strach w końcu odszedł?
Dlaczego akurat teraz?

:((

 To tępe poczucie winy... :((
Dlaczego wrzucałam mu ten głupi list do szafki?! Teraz boję się wykonać jakikolwiek ruch związany z nim, a gdy widzę na sobie spojrzenia jego "przyjaciółek", aż robi mi się słabo :c Wydaje mi się, że oni coś wiedzą, ale to jest dłuższa historia...
Dzisiejszy dzień - BEZNADZIEJA. A zresztą... kiedy jest okay?

To ja.
Nazywaj mnie jak chcesz.
To ja.
Zostaw albo bierz.
To ja.
Nazywaj mnie jak chcesz.
To ja.
Twoja ulubiona rzecz.
 Ewa Farna - "Ulubiona rzecz"


CZĘŚĆ III

 Niall wyszedł, a ja usiadłam na łóżku. Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad tym co powinnam, a raczej czego nie powinnam robić. 
 Nie wolno ci się w nim zakochać... - myślałam sobie - Dopiero zerwałaś z Dominikiem. Niall nie jest taki, ale...to gwiazdor. Przecież ma swoje życie, trasy, zespół, a tak poza tym obok niego kręci się dużo gwiazdeczek.
 Minęło 30 minut i zeszłam na dół do salonu. Tam Harry i Zayn oglądali telewizję, a kiedy mnie zobaczyli, zaprosili mnie, bym przyłączyła się do nich. Chłopcy przełączyli na jakiś kanał muzyczny, gdzie leciał właśnie klip zespołu Little Mix - "Wings". Zayn zaczął podśpiewywaç sobie pod nosem. W końcu jedna z dziewcząt z LM już nie długo miała zostać jego żoną.

-Alice, będziesz zła, jeśli zaprosimy dziś nasze dziewczyny? - spytał Styles - Chcą cię poznać, więc możemy zrobić małą imprezę nad basenem. 
-Jak dla mnie, ten pomysł jest ekstra! - odpowiedziałam. - Mi też będzie lepiej, gdy waszecdziewczyny poznają mnie i spróbują zaufać...

 Chciałam pomóc przy przygotowaniach, lecz Louis, który się tym zajmował oświadczył mi że jestem gościem, więc jedyne, co mogę przygotować na wieczór to sama ja. Tak też zrobiłam.
 Miałam wielki kłopot z wybraniem czegoś, w czym będę ładnie wyglądać i zarazem wygodnego. W końcu jednak udało mi się wybrać idealny zestaw. 

 O godzinie 18:00 w willi chłopców pojawiły się Perrie, Eleanor, Sophia i Kendall. W ich towarzystwie przez cały początek czułam się bardzo nieswojo. Starałam się jednak tego nie okazywać i próbowałam być sobą. Dziewczyny były dla mnie bardzo sympatyczne i miłe, więc pomyślałam sobie, że dobrze zaczęłam znajomość z nimi. 
 Siedzieliśmy przy stoliku nad basenem. Grała muzyka, a gdy rozległ się wolny kawałek, Harry i Kendall oraz Zayn i Perrie wstali i zaczęli tańczyć. Ja przyglądałam im się z zazdrością i od razu przypomniało mi się jak dobrze było mi z moim chłopakiem. Ledwo powstrzymywałam łzy, a przecież obiecałam sobie, że nie będę przez niego cierpieć. 

-Jaka jest Polska? - spytała w pewnym momencie Sophia - A tak poza tym, to z jakiego miasta jesteś? 
-Jestem z Wrocławia. A Polska..? Hmm... Jest okay, nie wiem, co mogę ci powiedzieć. - odpowiedziałam, po czym rozległ się krzyk: "NA BOMBĘ!", a chwilę później plusk. 
 Był to Harry, któremu wyraźnie zaczęło się nudzić. Teraz pływał sobie w jeansach i T-shircie i śpiewał w stronę Kendall refren piosenki KISS YIU. 

-Harry, ty wariacie...! - powiedziała jego dziewczyna, a po chwili cały zespół wymienił się spojrzeniami i wszyscy wskoczyli do basenu. Zaczęli się wygłupiać. Gonili biednego Styles'a, który bez przerwy uciekał przed nimi z jednego końca basenu na drugi. 
 Perrie i Kendall z powrotem dosiadły się do nas. 

-Kochani idioci - zaśmiała się Sophia, popijając sok pomarańczowy.
-Dokładnie... - odpowiedziała Perrie, po czym konpletnie zmieniła temat - Wiecie? Szkoda mi Niall'a...
-Niall'a? Dlaczego? - spytałam zdziwiona. 
-No bo... Pozostali chłopcy z zespołu mają nas, a on? Sam jak palec... 

 Faktycznie, był sam.

-Ale chyba niedługo to się zmieni... - uśmiechnęła siè aKendall. 
-Jak to? 
-Serio? Nie zauważyłyście? - zaczęła, ściszając głos - Nie widziałyście jak on patrzy na Alice?
-Na mnie?! - krzynęłam, po czym zasłoniłam sobie buzię, przypominając, że chłopcy są tylko kilka metrów od nas. Spojrzałam w tył i... 
-Ej, tak właściwie to gdzie oni poszli? Nie ma ich w basenie! - odezwała siè Eleanor. Wtedy jak na zawołanie wbiegli chłopcy z wielkimi pistoletami na wodę w rękach. Po chwili zrobiłyśmy się mokre jak szczury. 

 Chłopaki mieli z tego wielką uciechę. Po chwili każdy złapał swoją dziewczynę (Niall mnie) i wrzucił do basenu. To była świetna impreza i dowód na to,że nawet wielkie gwiazdeczki z czerwonego dywanu kochają się bawić. 

czwartek, 27 lutego 2014

 "Nie powiem jak masz kochać mnie,Lecz chcę to czuć, być pewna , że wiesz. Tego potrzebuję dziś.Chcę, żebyś zaskakiwał mnie.Nie powiem jak, masz mi to dać,Lecz chcę to czuć,być pewna , że wieszI nie zastanawiaj się.Chcę żebyś zaskakiwał mnie."

TŁUSTY CZWARTEK :D

Wcinacie pączki? Bo ja tak :-) Mmm... ♥ Pyszne ;D
Wczorajszy wieczór - gadanie z najkami do późna. Aż mi teraz lepiej. Ale i tak jest mi źle. Beznadzieja... 
 Heh... Wczoraj ciocia opowiadała mi o filmie "Sala samobójców", a ja później tak fajnie to przekręciłam jak opowiadałam przyjaciółce :) xd Nie no, ale z tego co słyszałam, film bardzo ciekawy i jestem bardzo chętna do obejrzenia go C; Temat tego filmu jest bardzo poważny i taki prawdziwy. Opowiada o tym jak bardzo internet i zaniedbanie przez rodziców może stoczyć człowieka na dno. Co z tego, że miał kasę, skoro brakowało mu miłości rodziców i zrozumienia ze strony kolegów? :(( To jest przykre.
 Ostatni feriowy czwartek... ;C Ale teraz wszystko szybko zleci, bo...

♥Urodziny mojej siostry i mamy są już za tydzień w piątek.
♥Za tydzień w sobotę - Dzień Kobiet. Naszr święto, dziewczyny ;**
♥19 marca mam konkurs literacki
♥1.04 - piszę Test Kompetencji ://
♥Święta Wielkanocne
♥Moje urodziny (27.04).
♥Wycieczka szkolna, prawdopodobnie dzień po urodzinach xD Yay, prezent od szkoły xDDD
♥Po wycieczce wolne

 I jakoś zleci do czerwca C;

POD TĄ NOTKĄ - OPOWIADANIE


Ally <3


CZ.II

Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje - stali przede mną dwaj chłopcy z One Direction! To wszystko było dla mnie takie nierealne. 

-Jej... Nie mogę uwierzyć, że to WY... -powiedziałam wyciągając z torebki butelkę wody. Siedziałam pomiędzy chłopcami i zastanawiałam się czy faktycznie się nie zgodzić.
-I tak zareagowałaś nieźle jak na naszą fankę - uśmiechnął się Harry - Wiesz, zazwyczaj piszczą, chcą robić sobie foty itd... 
-No właśnie, a ja tylko prawie zemdlałam. - zażartowałam sobie, a chłopcy zaczęli się śmiać. 
-Więc jak? Zgadzasz się? - spytał jeszcze raz Niall, a ja zaczęłam myśleć. - Oj weź, chyba nie chcesz błąkać się po nocy...?
-Okay, niech wam będzie - odpowiedziałam, wstając. Chciałam wziąć moje walizki, lecz chłopcy zrobili to pierwsi. -Ej, a tak poza tym to jestem Ala. Ale chyba wam będzvie lepiej zapamiętać Alice, no nie...?
-Jactam będę mówił nawet Ala - uśmiechnął się miło Niall, a ja poczułam, że na moim policzku robi się wielki rumieniec. Nie miałam pojęcia, dlaczego. Przecież on tylko powiedział, że będzie mówił "Ala". 



 Kiedy dojechaliśmy do willi chłopaków, zaniemówiłam. Była ogromna, trochę jak wzięte dwa razem hotele JASMINE... Weszliśmy do środka. Stanęłam na korytarzu i zaczęłam zdejmować buty, a Niall i Harry zniknęli. Wrócili po minucie, tym razem w swoich normalnych ubraniach.

-Musimy się dobrze kamuflować - wytłumaczył mi Styles.
-Za chwilę pokażemy ci twój pokój i poznasz...

-LOOOOOUIIIS! - rozległ się wrzesk z góry.
-TY ZŁODZIEJU PIZZY, OTWIERAJ TĘ ŁAZIENKĘ! - krzyknął inny i tu zaczęli w coś walić.
-NIE! WY ZJEDLIŚCIE WSZYSTKIE ŻELKI JAK POBIEGŁEM DO PIZZERII, WIĘC ZJEM CAŁĄ PIZZĘ SAM! 

 Harry zaczął chichotać, zresztą jak ja. Tylko Nuall przewrócił swoimi pięknymi, niebieskimi oczami, stanął na schodach i zaczął krzyczeć:

-WEŹCIE SIĘ OGARNIJCIE, TUTAJ JEST DZIEWCZYNA! 
-Dziewczyna...? - spytali zdziwieni, po czym zaczęli po kojei zbiegać na dół. 

 Chłopcy stali przede mną. Nie byle jacy - ci z 1D. Co robić? Odezwać się? A może zaczekać...? 

-Hej, jestem Ala...to znaczy Alice. 
 Chłppcy zaczęli się przedstawiać.
-Jestem Zayn.
-Liam.
-A ja Jenifer. 
-Żadna JENIFER! To jest złodziej PIZZY! PIZZY, ludzie! - oburzył się Payne.
-Sprzeciw! - krzyknął Louis, chowając za plecami pudełko z pizzą. 

 Harry zaczął opowiadać o wszystkim reszcie, a Niall zaprowadził mnie do mojego pokoju, gdzie mogłam się rozpakować. Ta sypialnia była wspaniała - jej ściany były pomalowane na kolor jasnoniebieski. Stało małe łóżko, wielka szafa i biurko. Oprócz tego, były zamontowane małe półki (na których ułożyłam zdjęcia). Zajmując ten pokój gościnny stałam się także posiadaczką wielkiego tarasu (w całym domu było pięć). 
 Właśnie wyjmowałam z walizki bluzki i wkładałam je do szafy. W międzyczasie rozmawiałam z Niall'em, który grał coś na swojej gitarze.

-Dziękuję wam za wszystko... - powiedziałam, a on odłożył gitarę.
-Nie ma za co. Szkoda by było, żeby taka laska musiała przez tak długi czas błąkać się po Londynie... 
-Miałam szczęście, że was spotkałam. A raczej wy mnie, ale... Tak czy inaczej, jestem wam bardzo wdzięczna. 
 Niall uśmiechnął się do mnie. Przez jakiś czas spoglądaliśmy sobie w oczy. Jejku, jego były takie śliczne... Nie potrafię opisać jak się wtedy czułam. Po chwili pomyślałam sobie jednak, że mi nie wolno. Dopiero zerwałam z chłopakiem, przez którego tyle cierpiałam, a teraz? Miałabym się znów zakochać? O nie, tylko nie to...!
.
-Em... Ja wrócę do rozpakowywania się... - odparłam zawstydzona, a Niall przytaknął, zabrał gitarę i wyszedł. 

********
Hey Wam.
Jakby coś, ta dziewczyna to nie ja. Nazwałam ją tak tylko dlatego, że podoba mi się imię Alice :** Mam nadzieję, że opowiadanko się podobało C; 

środa, 26 lutego 2014

;3

Tak,wiem... Trochę mi odbiło przedtem z poprzednim wpisrm. Po prostu czasami nie mam już siły :( Ale nie chcę już o nim gadać. Chcę żyć normalnie (w miarę) i nie my§leć o tym co będzie, tylko o tym, co jest! ♥

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥





Czasem kiedy czytam takie teksty, wydaje mi się, że ktoś pisał o mnie....
Ej, plisik czytajcie opowiadanie i komentujcie je :c Bo narazie tylko jedna osoba przeczytała. Ono jest o One Direction. Directioners, wiem, że tu jesteście! :)

UGH

Czemu od kilku dni nie ma go na Facebooku? Ja już nie wytrzymam tego, muszę z nim pogadać :C Co to ma być, że go nie ma?
Ja cierpię, a on nawet nie wie :C
WTF.WTF.WTF.WTF.WTF.WTF.WTF.WTF.

 Ooo <3 On lubi ten tekst <3 i jeszcze "spoko", ale "spoko" mu zniszczyłam ;D Squee... tzn... oj, jaka szkoda :))

Po co nam ci faceci, hmm??? Celinko, to dla CB!

 Nie warto się przejmować tymi dupkami, pamiętaj :)) Szczerze? Zbierz przyjaciółki i zrób mu coś głupiego, ale baaardzo głupiego :) Pamiętasz tamte odpały w drodze po pieluchy? To były czasy ;D


 BFF rządzą :***


Ally <33

CZĘŚĆ I

 Właśnie pakowałam moją walizkę. Czułam, że wypełnia mnie szczęście i nikt nie mógł tego zepsuć, a wszystko przez to, że już nazajutrz miało spełnić się moje największe marzenie - czekał mnie lot do Londynu, gdzie spędzić miałam trzy tygodnie. Emocje, które mi wtedy towarzyszyły? Nie potrafię tego opisać. Byłam tak podjarana, że nie mogłam usiedzieć w jednym miejscu. Moje ręce przez cały czas musiały mieć jakieś zajęcie.
Wyjazd do stolicy Wielkiej Brytanii był także jakby nagrodą dla mnie. Co z tego, że od samej siebie? Ważne jest to, że nie dałam sobie dogryźć, ani zniszczyć osiemnastych urodzin. Dzień przed nimi zobaczyłam mojego chłopaka, który całował się z jakąś blondi. Byłam wściekła i załamana. Jak mógł mi to zrobić?! Jeszcze przed urodzinami?! Cóż, kiedy już dostałam w swoje ręce dowód osobisty, w końcu wyciągnęłam odkładane długo pieniądze i zaczęłam załatwiać bilety oraz miejsce w hotelu. Udało się i już jutro o tej porze miałam siedzieć w swoim samolocie. 
 Tak, żaden chłopak nie przeszkodzi mi w spełnianiu marzeń. - pomyślałam, zapinając walizkę - Czas zacząć nowy rozdział w życiu... - tutaj już walizka została zamknięta, więc odłożyłam ją i wyszłam ze swojego pokoju, by spędzić trochę czasu z rodzicami.


***


 Byłam już w londyńskim hotelu JASMINE. Stałam w kolejce do recepcji. Nie mogłam doczekać się chwili, w której pracowniczka hotelu dałaby mi mój klucz. Ja popędziłabym do swojego pokoju i tam zaczęłabym robić fotki każdej możliwej rzeczy. Na końcu zrobiłabym zdjęcie sobie, a następnie wrzuciłabym je na Facebooka i podpisała jaka to jestem szczęśliwa, wszystko specjalnie, by zobaczył to mój były. Nie było jednak aż tak kolorowo jak sobie wymarzyłam...

-Przepraszam panią bardzo, ale nie mamy żadnej rezerwacji pod pani nazwiskiem. Wszystkie pokoje są zajęte. - powiedziała mi recepcjonistka, a ja poczułam, że nogi robią mi się jak z galarety. Wszystko przez ten stres. 
-Jak to? Przecież rozmawiałam z jakimś mężczyzną...zapłaciłam za pokój...dostałam nawet jego zdjęcia na maila! - odpowiedziałam ze łzami w oczach. Nie chciałam się jednak rozpłakać przy tej kobiecie. Miałam swoją godność.
-Przykro mi, ale nic nie możemy zrobić. - jej głos zabrzmiał chłodno i niechętnie - A teraz przepraszam, ale mam dużo pracy... 

 Z oburzeniem opuściłam hotel. Poszłam gdzieś przed siebie. Bardzo się bałam - byłam w obcym mieście i kraju, a do tego nie miałam tam nikogo. Nie wiedziałam, co powinnam zrobić. Nie chciałam dzwonić do rodziców, bo na pewno powiedzieliby mi o tym, jak bardzo mnie ostrzegali. Ale ktoś mnie oszukał i to nie była moja wina! Zresztą oni sami widzieli wszystko, co załatwiałam. Byłam dorosła i nie potrzebowałam ich kazań na temat tego, jaka to jestem nieodpowiedzialna! O nie, postanowiłam, że sama dam sobie radę. 
 Niestety, robiło się ciemno. Przechodziłam przez jakiś park z dwoma wielkimi walizkami. W pewnym momencie puściły mi nerwy, więc usiadłam na ławce, schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Ludzie przechodzili obok mnie obojętnie, a ja czułam się coraz gorzej. 
 Minęło około piętnaście minut. Wtedy obok mnie zatrzymali się dwaj mężczyźni. Obydwoje mieli na sobie szare i o wiele za duże dresy, czapki z daszkiem oraz okulary przeciwsłoneczne. Jednemu z nich spod czapki wystawały wielkie, brązowe loki, a drugiemu cieniutkie, blond włosy. 

-Coś ci się stało? - spytał ten z blond włosami. Ja opowiedziałam im całą historię. Nie czułam się niebezpiecznie, bo rozmawiałam z obcymi, bo po prostu chciałam otrzymać jakąkolwiek pomoc. 
-Nie zbyt miło... - powiedział ten z burzą loków pod czapką - Masz zamiar coś zrobić?
-Tak. Kiedy już jakoś znajdę się z powrotem w Polsce, zadzwonię na policję i nie odpuszczę temu oszustowi. Ukradł mi wszystkie oszczędności... 
-A gdzie teraz się zatrzymasz? Przecież rodzice wyślą ci kasę na bilet powrotny dopiero za tydzień... - blondyn przypomniał mi o najgorszym. Wzruszyłam bezradnie ramionami, a on spojrzał na swojego przyjaciela. Kiwnęli porozumiewawczo głowami, po czym powiedział - Zatrzymaj się u nas. 

 Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Z jednej strony było mi miło, bo nie czułam już, że przez tydzień będę musiała błąkać się po Londynie. Ale przecież oni byli całkiem obcymi facetami...

-Nie wiem... Ja was nawet nie znam... 
-Heh... Chyba jednak znasz - zaśmiał się chłopak z lokami, wskazując na moją bransoletkę z napisem "I <3 One Direction". Zdziwiłam się, a oni lekko zdjęli okulary. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom...

-O ja nie mogę... Wy jesteście...
-Niall.
-I Harry.
 Przedstawili się, a ja poczułam, że te wakacje nie będą nudne... 


******************************************************************

 I jak? Podoba Wam się? :) Jak coś, to miejsca wymyślam ;))



Może tak trochę wprowadzę was w temat ;33

 No bo tak Wam piszę o NIM, ale tak naprawdę to nic nie wiecie. To jest taki chłopak, który podoba mi się od pierwszej klasy. Ale nie dla tego, że ma piękne oczka i dlatego do niego wzdycham. Nie.
 Podoba mi się jego charakter. "Hubert" (prawdziwego imienia nie podam) nie ma problemu z mówieniem tego, o czym myśli i wgl jest taki wyluzowany. Typowy chłopak, którego cała szkoła ocenia po tym, że wyrywa większość lasek. Ale ja wiem, że on taki nie jest... Mam dowód.
 No bo do listopada ja dla niego nie istniałam. Byłam potrzebna tylko wtedy, gdy trzebabyło powiedzieć, gdzie mamy lekcje itd... :(( Ale pod koniec tamtego miesiąca, wszystko się zmieniło. A wszystko przez to, że założyłam się z koleżanką - ja napiszę do Huberta, a ona napisze do takiej osoby, z którą miała słaby kontakt. Siedziałyśmy na Facebooku i... niechcący do niego napisałam. Byłam przerażona, bo pierwsze, o czym pomyślałam to: "o ja, ale będzie miał uciechę w poniedziałek", "na bank on i jego koledzy będą za mną łazić i się śmiać"... Ale u mojemu zdziwieniu... W PONIEDZIAŁEK BYŁO CAŁKIEM NORMALNIE! Nie odezwał się i to jest trochę dziwne, ale... było mi przykro. Napisałam więc pewien list. Tydzień później we wtorek nie mogłam wytrzymać i wrzuciłam mu go do szafki...
 Może i to był błąd, ale z drugiej strony się cieszę. Tak czy inaczej nie podpisałam się i to było całkiem trafne, bo nie mam pojęcia, co by się działo. Ten list był szczery i mocny. Szkoda tylko, że pokazał kolegom :(( Oni mieli taki zaciesz, że ja nmg, jakby listów nie czytali -.-" Byłam zła na niego, miałam złamane serce, ale los chciał, że nastepnego dnia odezwał się do mnie.  
 Na początku grudnia za namową najki (nie Jędrzysława ;**) napisałam do niego. Było tak ekstra, bo później, gdy jego koledzy nie zwracali uwagi lub byliśmy sami, on mówił do mnie, żebym wyluzowała itd. Raz byłam taka szczęśliwa, gdy stałam sama, a on do mnie podszedł i powiedział do mnie: "uśmiechnij się...". Jej, tego to ja nigdy nie zapomnę <33
 Wszystko zmieniło się w połowie stycznia. Uznałam, że może będzie chciał się spotkać jak kumpel z kumpelą, tak po prostu, więc... zaprosiłam go na lodowisko. Od tamtej pory ignorował mnie jak nigdy. Chyba go to uraziło... Chyba dwa tygodnie później, podczas dyskoteki, kiedy DJ włączył wolny kawałek, a ja pomyślałam o nim i o tym, że go nie ma...po prostu nie wytrzymałam i płakałam do końca mojej ostatniej dyskoteki w podstawówce. Napisałam też do niego, czy się obraził. Już miałam dosyć i tyle. Napisał, że jest okay i wgl, ale nadal jest drętwo. Ostatnio nawet się odzywa, ale ja widzę, że chowa do mnie urazę. Co mi przyszło do głowy, żeby go gdzieś zapraszać? :(

 Ale może będzie dobrze? Dlaczego nigdy nic mi nie wychodzi? :((

wtorek, 25 lutego 2014

 Siemcia ludzie ;**
Całkiem niedawno wyszłam z psem na podwórko. Patrzę, a tam krokusy ;p Hahahah! Jaka pamiątka z ferii ;D Co jak co, ale FERIE 2014 to sobie zapamiętam na długo :))
 Dziś mam taką jazdę na stare piosenki 1D <33 Bo miałam taki sweetaśny sen o pewnym chłopaku, a jak się obudziłam i kapnęłam, że to nie wydarzyło się naprawdę, to byłam taka zdołowana :((
Wgl jest mi przez niego źle... No ale cóż zrobię? On jest luzakiem, który zawsze miał, ma i będzie miał swoich "wspaniałych przyjaciół", a ja? Ja jestem normalną dziewczyną, która istnieje dla niego tylko wtedy, kiedy nikt nie patrzy. Dużo osób mówi, że on traktuje mnie inaczej i to oznacza, że mnie lubi. No bez urazy, ale... chyba porąbało. Gdyby mnie naprawdę lubił, nie ignorowałby mnie po pewnej wiadomości, ale to już szczegół. Cóż, ja po prostu nie jestem pewnymi laskami, które jak coś zrobią to i tak mają z nimi normalne relacje. ;((

*******************************************************************************

 Mam wenę twórczą na opowiadania, ale nie chce mi się pisać ;P No bo jak już piszę "Klara pakowała walizki..", bla, bla, bla, to po prostu chce mi się rzygaaać ;P
 Może jeszcze coś wymyślę i dodam jakąś notkę :))

PS.Pozdrawiam Cię Jędrzysławie. <33
PPS.TO JA NAPISAŁAM TAMTEN LIST, PEWNA OSOBO :D

Ally <3

poniedziałek, 24 lutego 2014

„Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż, że się mylili”
PAKTOFONIKA

"Myślałam, że wygram walkę z przeznaczeniem. Teraz wiem, niczego już nie zmienię. Nasz płomień w końcu zgasł, nasz płomień w końcu zgasł."
HONEY - LALA LOVE

"Peoples say: we shouldn't be together. We're too young to know about forever. I say: they don't know what they talk-talk-talking about..."
ONE DIRECTION - THEY DON'T KNOW ABOUT US





Taa... Nie ma to jak ferie ;//

 Niby miałam taki zaciesz, że w końcu ferie i wgl miało być tak fajnie, a tu d*pa :c Bo przez moich "ukochanych braciszków" mam szlaban, więc o spotkaniu z najkami nie ma mowy! >:( Na kompa też mam szlaban, więc gdyby nie mój koffany phon, nie założyłabym tego bloga.
 I♥U rozszerzająca się technologio!!!

 Luty, ale...wiosna nam się robi :D Yay, w końcu będzie ciepło ♥ Oby me wspaniałe pogodowe wizje się sprawdziły xd I tu pozwolę sobie przytoczyć cytat mojej BFF:
 "Ala, kiedy ty masz jakieś przeczucie to zazwyczaj się nie sprawdza".

 Oj, może i to prawda, ale co to moja wina, że pewna osoba nie przechodziła obok przystanku, a my dostałyśmy ochrzan od starszej pani, że wydzieramy się na przystanku? :o Hah! To było zarąbiste xd


 Uwielbiam One Direction! ♥
Nie, nie dlatego, że to strasznie przystojni chłopcy z Wielkiej Brytanii i Irlandii xd Nie no, serio. Tak naprawdę, to kocham ich za...

♡Mają  dystans do siebie i sami robią z siebie jaja!
♡Udowodnili, że warto jest walczyć o swoje marzenia.
♡Słyszeliście tę muzykę, która tak szybko wpada w ucho? BOMBA!
♡Teksty ich piosenek są takie szczere... <3
♡Kochają swoich fanów i nie olewają ich. Dowodem na to jest śmierć Magdy, którą bardzo się przejęli. Nie powiedzieli: "E tam! Takich fanek mamy jeszcze kilka milionów na całym świecie, zignorujmy to...". Nie, bo oni tacy nie są i kochają wszystkich Directioners!!!

 A Linkin Park? Ich muza dodaje mi takiego powera! :D Kocham słuchać tego zespołu, przy nim tak dobrze mi się myśli... Moja ulubiona piosenka to...ee... O kurczaki, nie mam ulubionej c; Tak czy inaczej, mam czym straszyć młodszego brata w nocy xd Hahahah    No bo oni mają takie brzmienia gitar xd Jeszcze tego nie próbowałam, ale myślę, że lada moment zdenerwuję się i podłożę mu do uszu słuchawki z "Victimized" gdy będzie spał :)) 

Ally ♥

Poznajmy sję, koffani :))

 Dobra, przez chwilkę bądźmy poważni :) Mam na imię Ala. Jestem zwariowaną, 12-letnią dziewczyną o wielkich i zwariowanych marzeniach, ale jak to mówią - marzyć zawsze warto :) Uwielbiam wszelkie rzeczy związane z plastyką, muzykę (tu jest różnie: czasem Linkin Park, później One Direction...), zwierzęta i wieele innych rzeczy, o których nie będę się rozpisywać ;**
 Mój blog będzie o wszystkim, co przyjdzie mi do głowy C; Dla każdego coś się znajdzie.
 Pozdro i smacznych żelków !!!

    Ally ♥