Wczoraj miałam kolejną szansę na to, by wyznać mu prawdę. Szłam za nim dosyć duży kawałek drogi, byliśmy sami, a ja? NIC. Bo oczywiście "ukochana Alusia" się bała. Jak zwykle! Jeśli dziś mu nie powiem, to chyba nie wytrzymam... Ta sytuacja mnie już wykańcza. Dziś znów może za nim pójdziemy, ale będzie inaczej. Nie mogę się poddać, bo zbyt bardzo go kocham, żeby to zrobić. Za daleko już zaszłam. Tak poza tym, on już widział jaka jestem naprawdę, więc mam wielkie szanse. Julia powiedziała, że gdy wczoraj byłam przy tablicy, on uśmiechał się, patrząc na mnie. Trochę tak, jakby w tamtej chwili myślał sobie: "Jestem wtajemniczony. Wiem, że potrafi się wyluzować i normalnie bawić...". Nwm co myśleć.
A tak poza tym to...
Halo?! Jest tu ktoś???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz