wtorek, 25 marca 2014

Ja nmg -,-

 Wczoraj miałam kolejną szansę na to, by wyznać mu prawdę. Szłam za nim dosyć duży kawałek drogi, byliśmy sami, a ja? NIC. Bo oczywiście "ukochana Alusia" się bała. Jak zwykle! Jeśli dziś mu nie powiem, to chyba nie wytrzymam... Ta sytuacja mnie już wykańcza. Dziś znów może za nim pójdziemy, ale będzie inaczej. Nie mogę się poddać, bo zbyt bardzo go kocham, żeby to zrobić. Za daleko już zaszłam. Tak poza tym, on już widział jaka jestem naprawdę, więc mam wielkie szanse. Julia powiedziała, że gdy wczoraj byłam przy tablicy, on uśmiechał się, patrząc na mnie. Trochę tak, jakby w tamtej chwili myślał sobie: "Jestem wtajemniczony. Wiem, że potrafi się wyluzować i normalnie bawić...". Nwm co myśleć.
 A tak poza tym to...
           Halo?! Jest tu ktoś???

sobota, 22 marca 2014

Witaaajcie :*

Hej Wam :))


No więc powiem tak – ten tydzień był dosyć dziwny. Opowiem od samego początku, bo tylko tak (być może) uda się Wam to zrozumieć.
Zaczęło się w piątek tydzień temu. Nocowałam u BFF, bo byłyśmy po Dniu Otwartym w naszej podstawówce (rozdawałyśmy dzieciom lizaki i balony, choć bardziej zainteresowani byli ludzie z naszej klasy :** ). Siedziałyśmy u niej w pokoju, przeglądałyśmy Face'a itd, a później dowiedziała się o czymś głupim... To było niezbyt miłe, ale nie chcę o tym gadać. Najlepiej byłoby mi o tym zapomnieć. Najgorsze jest to, że się nie da, bo za każdym razem, gdy wydaje mi się, że jest okay, to dalej wszystko się wali! Tak czy inaczej Jula powiedziała, że to już czas na to, by powiedzieć "Hubertowi" o tym, że napisałam ten list. Zaprzeczyłam i wgl to było dla mnie okropne! Jak mogłabym zrobić to AKURAT TERAZ, kiedy udało mi się z powrotem z nim w miarę normalnie komunikować po całej sytuacji z zaproszeniem na lodowisko... No ale następnego dnia uznałam, że ma rację. Czas na to, by się dowiedział. Tak więc...
W poniedziałek po lekcjach szybko pobiegłam do szatni. Przebierałam się tak szybko jak nigdy. Kiedy byłam już gotowa, wbiegła ledwo ubrana Julia, krzycząc: "Już wyszedł!". Wybiegłyśmy ze szkoły. Co było dalej? Szłyśmy za nim! O ja.. To było niesamowite. Serce waliło mi jak szalone. On szedł sobie z telefonem, a ja nie wiedziałam jak zwrócić na siebie uwagę, więc... zaczęłam krzyczeć, piszczeć i wgl... A on? NIC!!! w sumie nie dziwię mu się, bo jak teraz o tym pomyślę, to faktycznie to było głupie. W pewnym momenice zniknął nam z oczu. Prawie zaczęłam płakać, kiedy nagle zobaczyłam, że znów idzie w naszą stronę!!! Hahahah... Spotkaliśmy się na przystanku Julii. Nie odezwał się ani razu. Po prostu przeszedł, robiąc mi różki, a Julka...
-Ej, ona musi ci o czymś powiedzieć.
Ale się nie zatrzymał. A szkoda... Tak czy inaczej, ja popełniłam błąd. Miałam szansę, ale jej nie wykorzystałam. Następnego dnia też go spotkałyśmy, tym razem przez przypadek. Odezwał się, ale...
-Dlaczego się tak wydzieracie?
Hah! Odezwał się "aniołek". No nie no, nmg, kolejna stara babcia z przystanku. Tym razem taka śliczna: z brązowymi lokami, zielonymi oczkami i cool czapeczce :)) <3
Środa – NIC.
Czwartek – NIC.
Piątek – Powiem tak – biegłam tak szybko jak nigdy. Nawet nie wiedziałam, że to potrafię. Jednak i tak mi się nie udało :(( Nie zdążyłam, bo Julia dzwoniła do mamy, a ja pobiegłam tam, kiedy skończyła. To było wczoraj. Teraz boli mnie gardło ;// Trudno, dla niego było warto. A w ten poniedziałek powiem mu o wszystkim. Kocham go.
W środę pani na polskim (pozdrawiam moją ukochaną i najlepszą polonistkę na świecie!!! :** ) tłumaczyła nam przysłowie: "Z wielkiej chmury mały deszcz". Czasem wyolbrzymiamy sobie problemy, myślimy, że coś pójdzie źle, ktoś nas wyśmieje, a tak naprawdę okazuje się, że jest wporządku. Pomyślałam wtedy o sytuacji z tajemnicą o liście. Hmm... Powiedział, że podchodzi do tego poważnie, traktuje mnie inaczej (dobra, z tym się zgodzę, mam swoje powody), nic do mnie nie ma... Dlaczego miałby zareagować jakoś źle? Nie boję się tego, że mnie znienawidzi, bo taki nie jest. Po prostu nie chcę, żeby mnie wyśmiał, boję się tych głupich żartów jego kolegów, wszystkich głupich postów na FB... Ale jeśli mam być szczera – to będzie świadczyło tylko i wyłącznie o nim. Dziewczyny z mojej klasy staną po mojej stronie (tak myślę), bo on ma wyrobioną opinię ze strony dziewczyn... ;// Tak czy inaczej, ja wiem, że on jest inny. A nawet jeśli nie, to ja go kocham takim, jakim jest! <33
Wiem, że dawno nie pisałam, ale prawdopodobnie tak już będzie, bo chodzę do szkoły, do tego za tydzień we wtorek piszę Test Kompetencji... Jejku, jak ja się boję ;/// Trzymajcie za mnie kciuki :))


Ala <3

wtorek, 18 marca 2014

CZ. IV

 Wyszliśmy z basenu i wtedy chłopcy zaproponowali, abyśmy rozpalili  ognisko i posiedzieli przed nim. Był to bardzo dobry pomysł - było już ciemno i możnabyło zobaczyć piękne gwiazdy oraz księżyc, który był w pełni.
 Usiedliśmy na ziemi otaczając ogień. Każda dziewczyna siedziała przytulona do swojego ukochanego. Czułam się dziwnie i Niall chyba to wyczuł, bo usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Nadal wszyscy byliśmy mokrzy, tym bardziej, że po wyjściu z wody od razu przeszliśmy na tylnią część podwórka, gdzie mogliśmy rozpalić ogień.
 Po kilkilu minutach oczy same zaczęły mi się zamykać. W pewnym momencie nie mogłam już nad nimi zapanować i zwyczajnie się zamknęły. Wtedy moja głowa opadła na kolana Niall'a. Nie usnęłam jeszcze i słyszałam wszystko, co działo się wokół mnie, lecz byłam tak zmęczona, że nie miałam siły się podnieść. Trochę to niemiłe, ale zwyczajnie udawałam, że śpię. Poczułam dłoń, która zaczęła głaskać mnie lekko po głowie. Był to sam Horan.
-Śpij, Księżniczko - powiedział cicho.
-Fajna jest ta Alice - odezwała się Kendall. Zrobiło mi się miło. - Taka sympatyczna i w ogóle...
-Nom, dobrze, że na nią trafiliście chłopcy. - odparła Perrie, po czym dodała z entuzjazmem - Niall, może to TA JEDYNA.
 Poczułam, że Irlandczyk zaczął bawić się nerwowo moimi mokrymi włosami. Po chwili zabrzmiała jego odpowiedź.
-Sorry, ale możecie w końcu przestać? Dlaczego wtrącacie się do mojego życia?
-Nieprawda...
-Prawda...! Skąd w ogóle wiecie, że chcę z nią być? Nawet jej nie znam... - krzyknął, lecz w porę uspokoił się. Ta rozmowa była dosyć nieprzyjemna. Rozumiałam jego oburzenie.

-Przepraszam was... - powiedział zawstydzony.
-Niall, jest spoko - odezwała się Sophia miłym głosem - Masz rację. Nie powinnyśmy się wtrącać.
-A ja nie powinienem się do was wydzierać...
-Czyli jest spoko! - usłyszałam uradowany głos Louis'a i tutaj urwała mi się taśma, bo usnęłam.
 Kiedy się obudziłam, panowała ciemność. Czułam się tak, jakbym jechała pociągiem lub autobusem, bo tak mną targało. Uświadomiłam sobie, że jestem w ramionach Niall'a, który niesie mnie na górę. Od razu zamknęłam oczy, by nie zauważył, że nie śpię. Słodkie, nie chciał mnie obudzić i niósł mnie w swoich ramionach do mojego pokoju.
 Położył mnie delikatnie, przykrył kocem, po czym wychodząc powiedział:
-Śpij dobrze, Księżniczko... - po tych słowach drzwi się zamknęły, a ja znów spokojnie usnęłam.
                   ***
 Wstałam i usłyszałam krzyki. Od razu podeszłam do okna. O nie, mogłam się tego spodziewać - były to fanki chłopców. Piszczały jak oszalałe i ich ochroniarz ledwo sobie radził z zamknięciem bramy. Zbiegłam na dół i zobaczyłam Niall'a oraz Harry'ego. Styles chodził nerwowo w kółko, a Horan siedział przy stole z głową schowaną w rękach.
-Co się dzieje? - spytałam poddenerwowana.
-Ktoś powiadomił wszystkich na Twitterze, gdzie znajduje się willa One Direction! - krzyknął zły Harry. Chyba nie myśleli, że...
-Ale to nie byłam ja...
-Alice, tylko ty o tym wiedziałaś. Zaufaliśmy ci, pomogliśmy, a ty...
-Harry! Nie jestem taka! - w końcu popłakałam się. - Dlaczego mi nie wierzycie?!
  Po tych słowach w salonie pojawił się Louis. Miał w rękach dwie wielkie walizki.
-Louis...? - zaczęłam, ocierając łzy. One jednak nadal spływały po moich policzkach. - Po co ci są te walizki...?
-W tym domu nie mogę ufać nikomu. One Direction się rozwiązuje. - odpowiedział, po czym wyszedł. Harry spojrzał na mnie jak na największego wroga i zrobił to samo. Zostałam tylko z Niall'em. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam płakać. Nie mogłam uwierzyć...
                       ***
TIT-TIT!
Uhh... To był tylko sen! Jaka ulga...! Dostałam sms'a. Był od mojej przyjaciółki - Asi.

ASIA:Hej Alu :)) Jak ci się podoba hotel i cała magia Londynu? Miałaś się odezwać ;D
JA:Jest super :* Ale nie mogę narazie gadać. Buziaki! :**

 Nie mogłam jej powiedzieć, gdzie jestem. Po pierwsze - nie uwierzyłaby. Po drugie - ten sen był okropny! Nie mogłam ryzykować.
 Zeszłam na dół.
 W salonie siedział Zayn, który oglądał telewizję.

-Hej - przywitałam się i usiadłam obok niego.
-Cześć. Jak się spało? - spytał, po czym wstał i podszedł do małej lodówki. "Hmm... Ale z nich spryciarze! Nie ma to jak lodówka zaraz przy kanapie i telewizorze", pomyślałam, uśmiechając się do siebie i otrzymałam od niego butelkę wody.
-Dzięki. Spało mi się nawet spoko. Ale mi głupio, bo wczoraj tak szybko odpadłam. Nawet nie pożegnałam się z dziewczynami...
-E tam, same zwróciły uwagę na to, że byłaś zmęczona. Miałś ciężki dzień i tyle.
-Taa... - odpowiedziałam, biorąc łyk wody. - A gdzie reszta chłopaków?
 Malik zastanowił się, po czym wyłożył się z powrotem na kanapie i zaczął wyliczać.
-Liam i Louis są w pokoju na górze i grają na konsoli, Harry poszedł do fryzjera czy coś tam, a Niall w pokoju z instrumentami.
-Macie tu pokój z instrumentami?! - zapytałam z radością.
-Tak. Jeśli chcesz, to idź tam. Grasz na czymś?
-Na gitarze, pianinie, perkusji... - zaczęłam wyliczać i wtedy Zayn machnął palcem na górę.
-Drugi pokój po lewej.
-Dzięki...!

 Pobiegłam we wskazane miejsce. Tuż przed drzwiami usłyszałam małe przekleństwa wypowiadane przez Niall'a. Zachciało mi się śmiać, ale powstrzymałam się i weszłam do środka.
 Pokój był wspaniały! Pomalowane na biało pomieszczenie, wszędzie stały instrumenty, na półkach były poukładane teksty i zeszyty z nutami.

-Hejka - powiedziałam, a on uśmiechnął się - Co robisz?
-Próbuję coś napisać... - odparł, odkładając gitarę - Ale chyba nie wychodzi...
-Piszesz, bo musisz?
-Można powiedzieć...
-Więc tego nie rób. - powiedziałam, a on zrobił dziwną minę - Wieez, zazwyczaj powinno pisać się piosenki, gdy coś się czuje. Np... hmm... jest się zakochanym.
-Zakochanym? - zaśmiał się miło, a ja przytaknęłam.
-Mogę coś zagrać?
-Pewnie.

 Zaczęłam przygrywać jakieś melodie, a Niall zaczął zgadywać, jaka to piosenka. Bawiłam się przy tym świetnie! Lubiłam Horana. Oprócz tego, że lubił się wygłupiać, to dało się z nim nprmalnie porozmawiać. A ja? Ja chyba... coś czułam do niego?

wtorek, 11 marca 2014

W końcu wrócił. ♥ 
Niby tylko trzy tygodnie, ale jednak długo. Teraz zaczynam nowy etap w moim życiu. Nie ma sensu co chwilę przez niego płakać albo udawać przed nim kogoś kim tak naprawdę nie jestem. To nie wyjdzie i tyle. 
 Co czułam, gdy go zobaczyłam? 
Jeej... To jest takie dziwne uczucie, którego nie potrafię opisać. Pisaliśmy próbny Test Kompetencji na pierwszej lekcji i on wpadł w ostatniej chwili. Moje serce zaczęło bić mocniej, a ja uśmiechałam się sama do siebie. Mkałam ochotę podbiec do niego i przytulić z całej siły. ♥
 Tak bardzo się zmienił... Kocham ♥

czwartek, 6 marca 2014

  Hej Wam :**
Jak tam? U mnie szkoła, Hubert, szkoła i...hmm... HUBERT :((
Tęsknię, ale muszę wytrzymać do tego głupiego poniedziałku. Nie wytrzymam. On nawet nie wie, że ja tak cholernie tęsknię. Jeszcze wczoraj zrobiłam przez to coś głupiego. Najgorsze jest to, że to zaczyna uzależniaç jak... jak jakiś narkotyk. Myślę teraz tylko o tym.
 Te wszystkie błędy... Wszyscy zganiają wszystko na niego. Ale dlaczego?! To moja wina. To ja próbowałam mieszać się w jego życie, gdy on miał mnie tylko i wyłącznie za koleżankę...

wtorek, 4 marca 2014

Jakoś żyję :))

 Tak, szkoła. "Hubert" jest na białej szkole, ale ja to wytrzymam. Chyba nawet lepiej jest mi kiedy na niego nie patrzę i wiem, że się nie odzywa tylko dlatego, że go nie ma.
 Looofciam Cię, Misiu i nmg się doczekać Twojego powrotu! :* ♥
 Co jeszcze?


SZKOOOOOOOOOOOŁA ;C