Wyszliśmy z basenu i wtedy chłopcy zaproponowali, abyśmy rozpalili ognisko i posiedzieli przed nim. Był to bardzo dobry pomysł - było już ciemno i możnabyło zobaczyć piękne gwiazdy oraz księżyc, który był w pełni.
Usiedliśmy na ziemi otaczając ogień. Każda dziewczyna siedziała przytulona do swojego ukochanego. Czułam się dziwnie i Niall chyba to wyczuł, bo usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Nadal wszyscy byliśmy mokrzy, tym bardziej, że po wyjściu z wody od razu przeszliśmy na tylnią część podwórka, gdzie mogliśmy rozpalić ogień.
Po kilkilu minutach oczy same zaczęły mi się zamykać. W pewnym momencie nie mogłam już nad nimi zapanować i zwyczajnie się zamknęły. Wtedy moja głowa opadła na kolana Niall'a. Nie usnęłam jeszcze i słyszałam wszystko, co działo się wokół mnie, lecz byłam tak zmęczona, że nie miałam siły się podnieść. Trochę to niemiłe, ale zwyczajnie udawałam, że śpię. Poczułam dłoń, która zaczęła głaskać mnie lekko po głowie. Był to sam Horan.
-Śpij, Księżniczko - powiedział cicho.
-Fajna jest ta Alice - odezwała się Kendall. Zrobiło mi się miło. - Taka sympatyczna i w ogóle...
-Nom, dobrze, że na nią trafiliście chłopcy. - odparła Perrie, po czym dodała z entuzjazmem - Niall, może to TA JEDYNA.
Poczułam, że Irlandczyk zaczął bawić się nerwowo moimi mokrymi włosami. Po chwili zabrzmiała jego odpowiedź.
-Sorry, ale możecie w końcu przestać? Dlaczego wtrącacie się do mojego życia?
-Nieprawda...
-Prawda...! Skąd w ogóle wiecie, że chcę z nią być? Nawet jej nie znam... - krzyknął, lecz w porę uspokoił się. Ta rozmowa była dosyć nieprzyjemna. Rozumiałam jego oburzenie.
-Przepraszam was... - powiedział zawstydzony.
-Niall, jest spoko - odezwała się Sophia miłym głosem - Masz rację. Nie powinnyśmy się wtrącać.
-A ja nie powinienem się do was wydzierać...
-Czyli jest spoko! - usłyszałam uradowany głos Louis'a i tutaj urwała mi się taśma, bo usnęłam.
Kiedy się obudziłam, panowała ciemność. Czułam się tak, jakbym jechała pociągiem lub autobusem, bo tak mną targało. Uświadomiłam sobie, że jestem w ramionach Niall'a, który niesie mnie na górę. Od razu zamknęłam oczy, by nie zauważył, że nie śpię. Słodkie, nie chciał mnie obudzić i niósł mnie w swoich ramionach do mojego pokoju.
Położył mnie delikatnie, przykrył kocem, po czym wychodząc powiedział:
-Śpij dobrze, Księżniczko... - po tych słowach drzwi się zamknęły, a ja znów spokojnie usnęłam.
***
Wstałam i usłyszałam krzyki. Od razu podeszłam do okna. O nie, mogłam się tego spodziewać - były to fanki chłopców. Piszczały jak oszalałe i ich ochroniarz ledwo sobie radził z zamknięciem bramy. Zbiegłam na dół i zobaczyłam Niall'a oraz Harry'ego. Styles chodził nerwowo w kółko, a Horan siedział przy stole z głową schowaną w rękach.
-Co się dzieje? - spytałam poddenerwowana.
-Ktoś powiadomił wszystkich na Twitterze, gdzie znajduje się willa One Direction! - krzyknął zły Harry. Chyba nie myśleli, że...
-Ale to nie byłam ja...
-Alice, tylko ty o tym wiedziałaś. Zaufaliśmy ci, pomogliśmy, a ty...
-Harry! Nie jestem taka! - w końcu popłakałam się. - Dlaczego mi nie wierzycie?!
Po tych słowach w salonie pojawił się Louis. Miał w rękach dwie wielkie walizki.
-Louis...? - zaczęłam, ocierając łzy. One jednak nadal spływały po moich policzkach. - Po co ci są te walizki...?
-W tym domu nie mogę ufać nikomu. One Direction się rozwiązuje. - odpowiedział, po czym wyszedł. Harry spojrzał na mnie jak na największego wroga i zrobił to samo. Zostałam tylko z Niall'em. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam płakać. Nie mogłam uwierzyć...
***
TIT-TIT!
Uhh... To był tylko sen! Jaka ulga...! Dostałam sms'a. Był od mojej przyjaciółki - Asi.
ASIA:Hej Alu :)) Jak ci się podoba hotel i cała magia Londynu? Miałaś się odezwać ;D
JA:Jest super :* Ale nie mogę narazie gadać. Buziaki! :**
Nie mogłam jej powiedzieć, gdzie jestem. Po pierwsze - nie uwierzyłaby. Po drugie - ten sen był okropny! Nie mogłam ryzykować.
Zeszłam na dół.
W salonie siedział Zayn, który oglądał telewizję.
-Hej - przywitałam się i usiadłam obok niego.
-Cześć. Jak się spało? - spytał, po czym wstał i podszedł do małej lodówki. "Hmm... Ale z nich spryciarze! Nie ma to jak lodówka zaraz przy kanapie i telewizorze", pomyślałam, uśmiechając się do siebie i otrzymałam od niego butelkę wody.
-Dzięki. Spało mi się nawet spoko. Ale mi głupio, bo wczoraj tak szybko odpadłam. Nawet nie pożegnałam się z dziewczynami...
-E tam, same zwróciły uwagę na to, że byłaś zmęczona. Miałś ciężki dzień i tyle.
-Taa... - odpowiedziałam, biorąc łyk wody. - A gdzie reszta chłopaków?
Malik zastanowił się, po czym wyłożył się z powrotem na kanapie i zaczął wyliczać.
-Liam i Louis są w pokoju na górze i grają na konsoli, Harry poszedł do fryzjera czy coś tam, a Niall w pokoju z instrumentami.
-Macie tu pokój z instrumentami?! - zapytałam z radością.
-Tak. Jeśli chcesz, to idź tam. Grasz na czymś?
-Na gitarze, pianinie, perkusji... - zaczęłam wyliczać i wtedy Zayn machnął palcem na górę.
-Drugi pokój po lewej.
-Dzięki...!
Pobiegłam we wskazane miejsce. Tuż przed drzwiami usłyszałam małe przekleństwa wypowiadane przez Niall'a. Zachciało mi się śmiać, ale powstrzymałam się i weszłam do środka.
Pokój był wspaniały! Pomalowane na biało pomieszczenie, wszędzie stały instrumenty, na półkach były poukładane teksty i zeszyty z nutami.
-Hejka - powiedziałam, a on uśmiechnął się - Co robisz?
-Próbuję coś napisać... - odparł, odkładając gitarę - Ale chyba nie wychodzi...
-Piszesz, bo musisz?
-Można powiedzieć...
-Więc tego nie rób. - powiedziałam, a on zrobił dziwną minę - Wieez, zazwyczaj powinno pisać się piosenki, gdy coś się czuje. Np... hmm... jest się zakochanym.
-Zakochanym? - zaśmiał się miło, a ja przytaknęłam.
-Mogę coś zagrać?
-Pewnie.
Zaczęłam przygrywać jakieś melodie, a Niall zaczął zgadywać, jaka to piosenka. Bawiłam się przy tym świetnie! Lubiłam Horana. Oprócz tego, że lubił się wygłupiać, to dało się z nim nprmalnie porozmawiać. A ja? Ja chyba... coś czułam do niego?